19 gru 2013

Dziesiąty krąg - Jodi Picoult

Tytuł: Dziesiąty krąg
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 362
Ocena: 5.5/6
Stłukłaś ulubiony wazon swojej mamy. No cóż, zdarza się. Ale w obawie przed jej gniewem zwalasz winę na swoją siostrę. Matka Ci wierzy, choć młoda kategorycznie się tego wypiera. Ty brniesz w to dalej. Przykład z życia wzięty i mnie nie raz będący w użyciu. Ale co by się stało, gdyby czyn, o który oskarżamy drugą osobę byłby znacznie poważniejszy od stłuczonego szkła? Gdyby chodziło o gwałt. Ty zwaliłabyś winę na niewinnego człowieka, wiedząc, że on tego nie zrobił naumyślnie. Był w ekstazie podczas stosunku i nie usłyszał Twojego cichutkiego nie, którego nawet nie byłaś pewna czy naprawdę je wypowiedziałaś. Brniesz w to dalej czy wyznajesz wszystko co Cię dręczy?

Do szkoły średniej chodzą kanibale: bez żenady wyżerają z człowieka złamane serce, a potem wzruszają tylko ramionami, krzywiąc w przepraszającym uśmiechu spływające krwią wargi.

Trixie Stone, kiedy była mała nie odstępowała swojego ojca na krok. Daniel swojej córki również. Trochę dziwne, prawda? Zazwyczaj jest tak, że tak silna więź występuje pomiędzy matką i córką, a nie ojcem i córką. Cóż, w tym wypadku jest inaczej.
Daniel Stone jest gotowy dla córki zrobić wszystko. Wydawać by się mogło, że matka nie jest do tego zdolna, zwłaszcza, kiedy wdaje się w romans z jednym ze swoich studentów. W noc, w którą Trixie zostaje zgwałcona Laura przebywa u Setha, a Daniel jedzie z ukochaną córeczką na pogotowie. Problem w tym, że oprócz rodziców przekonanych o prawdomówności swojego dziecka, mało kto chce wierzyć w rzekomy gwałt, którego dokonał najlepszy chłopak w mieście. Przystojny, inteligentny sportowiec z obiecująco rysującą się przyszłością. Jak mógłby wyrządzić komuś krzywdę? Przecież to Trixie byłą gotowa zrobić wszystko, żeby tylko z powrotem byli razem...

Nadzieja to patologia okresu dojrzewania, tak samo jak trądzik i buzujące hormony. Nastolatki wydają się cyniczne, ale tak naprawdę jest to tylko mechanizm obronny, coś jak korektor do przysłonięcia pryszcza; nastolatek po prostu wstydzi się przyznać, że chociaż wciąż dostaje w kość, to mimo wszystko chce mu się dalej próbować.

Oto jest, trzynasta powieść Jodi Picoult. I na przekór wszystkim przesądom ta trzynastka nie jest w żadnym stopniu pechowa. Cóż, dla autorki może nie, ale dla bohaterów...

Czu uważacie, że Wasi rodzice są nadopiekuńczy? Ciągle się czepiają, pytają z kim i gdzie idziecie, martwią się, czy jedliście dziś coś ciepłego. Ale czy bez tych ciągłych pytań, bez tej troski, czulibyście, że Wasi rodzice Was kochają? Oni swoją miłość wyrażają właśnie w ten sposób. A skoro mają być dzięki temu spokojniejsi - pozwólmy im na to.
Do czego zmierzam, pisząc o nadopiekuńczych rodzicach? Zmierzam do tego, że właśnie główna bohaterka Dziesiątego kręgu takich rodziców miała. Przynajmniej jej ojciec taki był. To, co łączyło niegdyś główną bohaterkę i jej ojca, było czymś niezwykłym. Można było zaryzykować twierdzenie, iż było to coś nierozerwalnego, coś nie do zniszczenia. Daniel Stone odzwierciedlenie swych relacji z córką przelewał, a raczej przerysowywał, na papier. Był rysownikiem, dość popularnym, cieszącym się poszanowaniem i docenianym w swej branży. Rysując wciąż był blisko ze swoją córką. Czuł to, czego nie czuł od dawna. Z czasem ta zażyłość pomiędzy Trixie a Danielem Stone zaczęła zanikać. Im dojrzalsza stawała się nastolatka, tym mniej łączyło ją z ojcem. A może gdyby tak się nie działo, gdyby nie zaczęli się tak od siebie oddalać, to Trixie nic by się nie stało? Może nie szukałabym kilka lat starszego od siebie chłopaka? Może dopatrywała się w nim ojca?

Łóżko bez osoby, z którą się je dzieli, odmienia się całkowicie. Po drugiej stronie otwiera się czarna dziura; nie można położyć się zbyt blisko niej, bo grozi to wessaniem w otchłań wspomnień.

W tej książce jednym z tematów przewodnich są właśnie te stosunki rodzic-dziecko. Chwilami naprawdę bardzo trudne, że tak powiem, nie do ogarnięcia przez nastolatkę i jej burzę hormonów, jak i przez to starsze pokolenie.
Tak, to jeden z wątków. A kolejny? Cóż, gwałt. Temat trudny, bolesny, cieszę się, że coraz rzadziej temat tabu, bo takim nie powinien być. Absolutnie. O tym powinno się rozmawiać głośno i wyraźnie, żeby słyszał to każdy. A dziewczynki, dziewczyny i kobiety, które to spotkało na pewno nie powinny szukać winy w sobie. No chyba, że sytuacja przedstawia się nieco inaczej. I właśnie ta inna sytuacja jest kolejnym problemem poruszanym w tej powieści. Fałszywe oskarżenia. Łatwo jest zwalić winę na kogoś, prawda? Szkoda, że trudniej to odkręcić i odbudować zrujnowane komuś życie.

 Kiedy człowiek przeżyje katastrofę, ostatnią rzeczą,, której potrzebuje, jest kolejna bomba; o wiele lepiej jest wmówić sobie, że to dymiące gruzowisko wcale nie wygląda tak najgorzej.

Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autorkę, było umieszczenie między rozdziałami kilku stron z komiksów Daniela Stone. Poznawaliśmy inny obraz sytuacji dziejącej się na kartach powieści właściwej.
Przyznam, iż sama przeczytałam może dwa początkowe fragmenty tychże komiksów, bo dalej zaczęło mnie to nudzić i męczyć. Możliwe, iż pominęłam coś, co miało bezpośredni związek z wydarzeniami dziejącymi się w książce. Być może dzięki temu komiksowi zmieniłabym swój punkt widzenia na różne sytuacje. Ale cóż no, nie czuję, żeby mi czegoś brakowało. A jeśli jest inaczej, to powiadomcie mnie o tym.

 Większość rodziców nie zgodzi się z tym zdaniem, ale prawda jest taka: szkoła to nie jest źródło wiedzy, którą ich dziecko przyswaja sobie, siedząc w ciasnej ławce w zatłoczonej klasie. Szkoła to cała reszta: wszystko, co dzieje się poza tą ławką i tą klasą. Szkoła to pięć minut pomiędzy lekcjami, kiedy rozchodzi się wiadomość o tym, kto urządza wieczorem imprezę. Szkoła to błyszczyk do warg w odpowiednim kolorze, pożyczony od przyjaciółki przed francuskim na który chodzi się razem z przystojnym chłopakiem z Ohio. Szkoła to bycie na ustach wszystkich i udawanie, że jest się ponad wszelkie zachwyty.*

Wiecie, zabierając się za tę recenzję zastanawiałam się czy jest jakaś piosenka, która pasowałaby do tej lektury. Muzyka i książki to dwie z moich pasji, więc to nic dziwnego, często tak robię. Ale tym razem postanowiłam podzielić się z Wami moim wyborem i zdecydowałam, że do tej powieści pasuje duet Kelly i Ozzy'ego Osbourne - Changes. Może niektórym ten wybór nie pasuje, ale dla mnie jest w sam raz. Relacja ojciec-córka jest tu w stu procentach zachowana.
Oczywiście jak wszystkie inne książki Jodi Picoult ta wyszła jej mistrzowsko. Na pewno zostawi we mnie swój ślad.

*wszystkie cytaty pochodzą c książki Dziesiąty krąg. Ktoś, kto wypożyczył tę książkę przede mną był tak miły, że podkreślił wszystkie dobre cytaty. Dziękuję bardzo!

8 komentarzy:

  1. Mam w planach książki tej autorki, a ta wygląda szczególnie ciekawie. Mam nadzieję, że niedługo trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Jodi Picoult, więc po tę książkę sięgnę z przyjemnością, zwłaszcza po tak pochlebnej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego ja jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki?! o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto jest pytanie!
      Uważam, że powinnoś to nadrobić jak najszybciej! :))

      Usuń
  4. Lubię Picoult. Wprawdzie zawiodło mnie ostatnio "Pół życia", ale po "Dziesiąty krąg" z chęcią sięgnę, by dać autorce szansę na zyskanie nieco w moich oczach. :)
    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pół życia" jeszcze przede mną, ale jeśli tylko będę miała okazję to na pewno po tę książkę sięgnę, żeby mieć porównanie. :D
      Dziękuję i Tobie życzę tego samego! :*

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...