23 sie 2013

Bez mojej zgody - Jodi Picoult

Tytuł: Bez mojej zgody
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 463
Ocena: 6!/6
Jodi Picoult to autorka, która w swoich książkach porusza tematy trudne. Od molestowania seksualnego, aż po kwestie decydowania o czyimś życiu czy śmierci. I za to te autorkę sobie cenię - porusza poważne kwestie w sposób, jakby rozmowa o nich była na porządku dziennym dla każdego z nas.
A co znajdziemy w tej książce?

Anna jest zdrową trzynastolatką, która ma dwójkę rodzeństwa. Starszy brat to zbuntowany nastolatek, a siostra to chora na ostrą białaczkę promielocytową szesnastolatka. Kiedy do Anny dociera, że została poczęta jedynie po to, żeby ratować życie Kate pragnie wziąć życie w swoje ręce i sama decydować o swoim ciele. Tylko czy jest to warte ceny, jaką przyjdzie jej zapłacić?

Mam już kilka książek Jodi Picoult za sobą, jednak o tej mogę powiedzieć, iż jest najlepszą, jaką do tej pory czytałam!
Czytałam wiele pozytywnych recenzji na temat Bez mojej zgody, ale to co przeżyłam przy tej lekturze nie może się z nimi równać. Nie spodziewałam się czegoś takiego - bardzo rzadko płaczę przy książkach, a tutaj się poddałam. Nie spodziewałam się takiej... emocjonalnej bomby. Wiedziałam, że autorka w tej książce podjęła się bardzo trudnego tematu, ale wybrnęła z tej sytuacji po prostu po mistrzowsku! W recenzjach innych książek Jodi Picoult pisałam, że mimo trudności związanych z podjęciem tych trudnych kwestii, radzi ona sobie z nimi doskonale. Kolejnym tego przykładem jest właśnie ta pozycja. Jest tutaj mowa o medycynie, ale nie mamy do czynienia z typowym medycznym żargonem. A nawet jeśli coś takiego się zdarzy, to zaraz mamy wszystko wytłumaczone w przystępny dla laika sposób.

W Bez mojej zgody dzieje się naprawdę dużo. Mimo że akcja nie gna na łeb, na szyję, to nie mamy czasu na znużenie. Po prostu akcja cały czas nas interesuje. Czytanie urozmaica również fakt, iż każdy rozdział jest prowadzony przez innego bohatera. Owszem, fabuła skupia się głównie na Annie i chorobie jej siostry, jednak są wątki poboczne, które pozwalają nam lepiej poznać np. adwokata głównej bohaterki. Może nam się to wydawać niepotrzebne. Bo po co nam informacje i nic nieznaczącej postaci? Otóż nie jest ona tak całkiem nic nieznacząca. Campbell Alexander będzie miał dużo wpływ na to co dzieje się w książce. Będzie to szczególnie widoczne w zakończeniu. A właśnie, jakie ono jest? Happy end? A może bezlitosna trzynastolatka pozwoli umrzeć swojej siostrze? Cóż, powiem Wam, że mnie koniec książki zaskoczył. Bardzo, bardzo, bardzo zaskoczył. Takiego rozwoju wydarzeń naprawdę się nie spodziewałam. Trudno nazwać to szczęśliwym zakończeniem. Właśnie ta część wywarła na mnie największe wrażenie. Miałam potem "kaca" książkowego, która w jakimś stopniu trwa do dziś. Po prostu nie mogłam się z tym pogodzić. Siedziałam, płakałam i patrzyłam tępo w ścianę chcąc napisać drugie, inne, lepsze zakończenie dla tej powieści.

Niech żałuje ten, kto tej książki jeszcze nie przeczytał. Jest jeszcze film, ale najpierw zapoznajcie się z papierową wersją, bo naprawdę warto. Uważam, że jeśli ktoś tej książki nie przeczyta, to straci coś naprawdę ważnego i znaczącego.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Przeczytam tyle, ile mam wzrostu

13 komentarzy:

  1. Mam takie same odczucia co do tej powieści. Jest po prostu genialna. Na końcu łzy leciały mi ciurkiem po policzkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. To jest wyjątkowa książka.

      Usuń
  2. Żałuję, Żałuję. Na dodatek jeszcze bardziej, bo nie czytałam żadnej książki tej autorki. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, to masz czego żałować! Nadrób zaległości jak najszybciej :)

      Usuń
  3. Nie ogądałam jeszcze filmu (na całe szczęście) oczywiście ksiązke przeczytam, ponieważ kocham takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tego filmu jeszcze nie oglądałam, mama zamiar niedługo się za niego zabrać.

      Usuń
  4. Jest to moja ukochana książka tej autorki. Inne są już gorsze, ale to tylko moje zdanie. Powieść wywołała u mnie bardzo wiele emocji- nie raz i nie dwa siedziałam z chusteczką przyciśniętą do oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem zdania, że inne książki tej autorki, które do tej pory czytałam, są gorsze od tej. Jednak wciąż są dobre, a nawet bardzo dobre :)

      Usuń
  5. Dużo było o tej książce, jak i ekranizacji, ale jakoś nigdy mnie ona aż tak nie zafascynowała, żeby przeczytać/ obejrzeć. Może kiedyś... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Cię nie zafascynowała. Jednak mam nadzieję, że ją przeczytasz i szybko zmienisz zdanie. :)

      Usuń
  6. ''Niech żałuje ten, kto tej książki jeszcze nie przeczytał''- bardzo dobrze powiedziane! Osobiście jestem wielką fanką tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W taki razie, ja również dołączam do grona fanów :)

      Usuń
  7. Widziałam film, a teraz uświadomiłaś mi, że powstał na podstawie książki Picoult.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...